Playarena
Dodany: Komentarzy: 0

Maciej Krawczyk: Nie spodziewałem się, że emocje porwą mnie aż do tego stopnia, naprawdę mnie wciągnęło!

Założyciel Footroll, czyli najczęściej oglądanego kanału o piłce nożnej na polskim YouTube, był z nami na Mistrzostwach Świata w Lizbonie. Teraz, gdy kurz i emocje po największym turnieju globu już opadły, Maciej Krawczyk podzielił się wrażeniami na temat portugalskiej imprezy, jak i samego projektu playarena.pl. Zapraszamy do lektury!

 

We wrześniu reprezentacja Polski w piłce 6-osobowej brała udział w Mistrzostwach Świata i przy pierwszym podejściu w historii została drugą drużyną globu. Pan był na miejscu w Lizbonie i śledził losy „Biało-Czerwonych” z bliska. Jak taki sukces wygląda od kulis?

Widać jak mocno organizatorzy i zawodnicy żyli tym wydarzeniem. Nie było mowy o luźnym podejściu i traktowania tego jako fanaberii dla piłkarskich amatorów. I prawidłowo! Organizacja była na bardzo wysokim poziomie i aż żal, że trybuny tak rzadko były zapełnione. Zarówno Polska Reprezentacja, jak i inne kadry podeszły do tematu na poważnie, co przełożyło się też na poziom. W porównaniu do Mistrzostw Europy gra naszej drużyny wyglądała o wiele lepiej i choć wicemistrzostwo bardzo cieszy, to w moim odczuciu zasłużyli na szczyt podium. Nie spodziewałem się, że emocje porwą mnie aż do tego stopnia, naprawdę mnie wciągnęło!

Będąc tak blisko wydarzenia tej rangi - jak oceni Pan poziom samego turnieju oraz jego organizację? 

Tak jak wspomniałem - mistrzowski poziom. W sumie nie mógł być inny, bo to Mistrzostwa Świata. Mówię zarówno o poziomie, jak i organizacji. Wiadomo, że były kraje lepsze i gorsze, ale to nic dziwnego. Te topowe ekipy prezentowały rewelacyjny poziom, chciało się to oglądać. Organizacyjnie też niczego nie brakowało... no, może poza dodatkowym budżetem na promocję wydarzenia na miejscu, żeby pojawiało się więcej kibiców. Koszty przedsięwzięcia były jednak na pewno astronomiczne i wcale mnie nie dziwi, że na czymś trzeba było oszczędzić. Lepiej na promocji, niż organizacji.

Przyglądając się naszej reprezentacji podczas pobytu w Lizbonie, spodziewał się Pan tak dobrego wyniku? Wszak niecodziennie Polacy zdobywają srebrny medal na Mistrzostwach Świata w piłce nożnej, a w zasadzie to nie zdobyli go nigdy. Do września.

Pamiętając jak grali na Mistrzostwach Europy i znając ich dotychczasowe wyniki na tego typu imprezach obstawiałem ćwierćfinał jako dobry wynik... Ale już po pierwszym meczu widziałem, jak bardzo poszli do przodu w stosunku do poprzedniego turnieju. I do tego ogromna wola walki od początku do końca. Uważam, że zasłużyli na więcej, kilka meczów Niemców też widziałem i naprawdę nie byliśmy gorsi. Graliśmy jak równy z równym i niestety zadecydowały szczegóły. Rzecz jasna nie ma co narzekać - wynik jest wspaniały i pozostaje pogratulować.

Czy Socca jest sportem przyszłościowym? Myśli Pan, że kiedykolwiek możemy dojść do momentu, kiedy piłka 6-osobowa będzie traktowana na równi ze skokami narciarskimi czy siatkówką, które nie są na świecie tak popularne jak piłka nożna na pełnowymiarowym boisku, ale osiągamy w nich sukces i cieszą się równie dużym zainteresowaniem w Polsce?

Myślę, że na taki sukces jak choćby siatkówki czy skoków nie ma co liczyć. Dla wielu Januszów zawsze będzie to "mniejsza piłka", a nie zupełnie osobna dyscyplina, jak powinna być traktowana. Tego się nie przeskoczy, ale też nie to jest celem. Celem jest dawanie chłopakom możliwości rywalizowania i sprawdzania się na tle innych ekip z miasta, regionu, kraju, Europy czy w końcu świata. To jest najważniejsze. I na pewno zawsze można liczyć na wsparcie YouTuberów i świata spoza mainstreamu, który potrafi docenić takie inicjatywy i nie uzależnia zaangażowania od ewentualnych korzyści finansowych. Krok po kroku można zbudować fajną świadomość, ale na mainstream bym raczej nie liczył. Obym się mylił.

Skąd w ogóle dowiedział się Pan o projekcie playarena.pl? 

Coś tam słyszałem już dawno temu, ale nigdy do końca nie wiedziałem o co w Playarenie tak naprawdę chodzi. Dopiero jadąc na ME do Brna i mając możliwość porozmawiania z osobami odpowiedzialnymi za funkcjonowanie Playareny w Polsce udało mi się poznać ten projekt. Fajnie, że mogłem też przedstawić to swoim widzom i wiem, że były wśród nich osoby, które później potworzyły swoje drużyny.

Co jest największą zaletą całych rozgrywek? Co się Panu najbardziej w nich podoba? 

Wiadomo, że lig regionalnych, czy to sześcio- czy siedmio-osobowych jest całkiem sporo. Przewagą Playareny jest na pewno możliwość grania w Pucharze Polski czy Mistrzostwach Polski, Liga Mistrzów i Reprezentacja. To jest coś fantastycznego i niepowtarzalnego. Wiadomo, że trzeba grać na bardzo dobrym poziomie, by o tych rozgrywkach marzyć, ale każdy z uczestników ma na to szansę i to jest świetne.

Co wyróżnia Soccę i jakie są jej przewagi nad piłką 11-osobową?

Nie szukałbym porównań do piłki 11-osobowej. To są mimo wszystko dwa różne sporty mające ze sobą po prostu wiele wspólnego. Ja bym to podkreślał, żeby właśnie wybijać ludziom z głowy pejoratywne określenie "młodszego brata normalnej piłki". Socca jest bardziej techniczna i bardziej dynamiczna, stosowane są zupełnie inne rozwiązania taktyczne, które też są podstawą sukcesu. Jak komuś się wydaje, że w tej piłce wystarczy wyjść na boisko, ustalić formację i tyle, to wiele nie osiągnie. Na niższych szczeblach to wystarczy, ale wyżej trzeba mieć konkretną wiedzę i odpowiedzialność taktyczną. Fajne jest też to, że nie trzeba tutaj mieć kondycji do biegania przez 90 minut po wielkim boisku, co często przerasta wiele osób. No i oczywiście mniejsze zespoły, co ułatwia organizację.

Jak Pana zdaniem można rozwinąć rozgrywki Playarena w Polsce?

Moim zdaniem kluczem do rozwoju jest w tym momencie promocja i budowanie świadomości wśród odbiorców. Organizacyjnie, jak na moje oko, jest naprawdę fajnie... aczkolwiek jestem tylko obserwatorem, a nie graczem, więc wierzę na słowo opiniom zasłyszanym.

powrót do listy

Komentarze

Brak komentarzy
Jeżeli chcesz dodać komentarz, musisz być zalogowany. Zaloguj